Cracovia przerwała serię czterech ligowych porażek i pokonała Zagłębie Lubin 3:1. Sam wynik może jednak trochę mylić. Jeszcze do przerwy to goście prowadzili przy Kałuży, a dwa najważniejsze gole dla „Pasów” padły z rzutów karnych podyktowanych po analizach VAR. Szczególnie przy pierwszej jedenastce dyskusji po meczu z pewnością nie zabraknie.
Pierwsza połowa nie wskazywała na to, że Cracovia zakończy sobotnie spotkanie z trzema punktami i trzema strzelonymi golami. Gospodarze mieli swoje momenty, Vincent Burlet trafił nawet w słupek, ale konkretniejsze okazało się Zagłębie. W 28. minucie lubinianie wykorzystali daleki wrzut z autu. Marcel Reguła próbował uderzenia przewrotką, nie trafił jednak czysto w piłkę, a ta spadła pod nogi Aleksa Ławniczaka. Obrońca Zagłębia huknął bez zastanowienia i Sebastian Madejski nie miał wiele do powiedzenia. Do szatni goście schodzili z prowadzeniem 1:0.
Mecz zmienił się kilka minut po przerwie i właśnie wtedy zaczęły się dyskusje. Po rzucie rożnym piłka odbiła się od ręki Ławniczaka. Tomasz Marciniak początkowo nie reagował, dostał jednak sygnał z VAR-u i obejrzał sytuację na monitorze. Po powtórkach wskazał na jedenasty metr. Decyzja była daleka od oczywistej – odległość była niewielka, a obrońca próbował jeszcze schować rękę. Sędzia uznał jednak, że jej ułożenie wystarczyło do podyktowania karnego. Ajdin Hasić pewnie wykorzystał jedenastkę i doprowadził do remisu. Cracovia po wyrównaniu wyglądała lepiej. Mateusz Klich huknął w poprzeczkę, gospodarze częściej znajdowali się pod bramką Zlatana Alomerovicia, ale Zagłębie wciąż miało szansę na wywiezienie z Krakowa punktów. W 90. minucie groźnie uderzał jeszcze Marcel Reguła i przy stanie 1:1 oba zespoły mogły myśleć o zwycięskiej bramce.
Zagłębie Lubin prowadziło, Cracovia miała mocną końcówkę
Sędzia doliczył aż jedenaście minut, a późniejsze wydarzenia jeszcze bardziej wydłużyły spotkanie. W jednej z akcji Hasić uderzył zza pola karnego, piłka trafiła w rękę Filipa Kocaby i ponownie do gry wkroczył VAR. Marciniak raz jeszcze obejrzał powtórkę i drugi raz tego popołudnia przyznał Cracovii rzut karny. Hasić uderzył znacznie mniej pewnie niż za pierwszym razem, Alomerović miał piłkę na rękach, ale ta ostatecznie wpadła do bramki. Była ósma minuta doliczonego czasu gry. Zagłębie rzuciło się jeszcze po wyrównanie i pod pole karne Cracovii powędrował nawet Alomerović. Lubinianie stracili jednak piłkę, gospodarze wyszli z kontrą, a Mohamed Berte dostał przed sobą pustą bramkę. W 108. minucie ustalił wynik na 3:1.
Cracovia dostała w sobotę to, czego po czterech kolejnych ligowych porażkach potrzebowała najbardziej – trzy punkty. Nie był to jednak mecz, po którym można powiedzieć, że „Pasy” z łatwością wypunktowały Zagłębie. Do przerwy przegrywały, losy spotkania odwróciły dwa rzuty karne po VAR-ze, a rozmiary zwycięstwa powiększył gol do pustej bramki w jednej z ostatnich akcji. Z punktu widzenia tabeli nie ma to większego znaczenia. O obu jedenastkach, zwłaszcza pierwszej, będzie się jeszcze dyskutować. Cracovia tymczasem przerwała serię porażek, choć okoliczności tego zwycięstwa trudno uznać za zwyczajne.


