Arka Gdynia znów przegrała. Grzegorczyk rozczarowany, Stokowiec chwali swój zespół

Tomasz Grzegorczyk wrócił na ławkę trenerską Arki Gdynia, ale jego pierwszy ligowy mecz po ponownym objęciu zespołu zakończył się porażką. Gospodarze prowadzili z Polonią Warszawa po golu Vladislavsa Gutkovskisa, jednak ostatecznie przegrali 1:2. Po spotkaniu szkoleniowiec Arki przyznał, że najbardziej rozczarowuje go stracenie bramki w samej końcówce. Piotr Stokowiec był natomiast zadowolony nie tylko z wyniku, ale również z tego, jak jego piłkarze poradzili sobie pomimo braków kadrowych.

Arka rozpoczęła spotkanie całkiem obiecująco. Gdynianie starali się wysoko odbierać piłkę, doskakiwali do przeciwników i już w 17. minucie objęli prowadzenie po golu Gutkovskisa. Łotewski napastnik zdobył swoją piątą bramkę w sezonie, a miejscowi mieli dobry punkt wyjścia do przerwania niekorzystnej serii. Problem w tym, że nie wykorzystali kolejnych minut do podwyższenia wyniku. Polonia z czasem zaczęła dochodzić do głosu, a w 38. minucie Robert Dadok doprowadził do wyrównania. Po zmianie stron oba zespoły szukały okazji, ale długo zanosiło się na podział punktów. Wszystko zmieniło się dopiero w 88. minucie, kiedy bramkę na 2:1 dla Warszawian zdobył Kacper Kostorz.

Grzegorczyk na konferencji prasowej przyznał, że podobało mu się pierwsze pół godziny w wykonaniu jego zawodników. Arka realizowała założenia dotyczące wysokiego odbioru piłki i agresywnego doskoku, choć szkoleniowiec spodziewał się większej liczby konkretnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Dobre rozpoczęcie meczu wystarczyło tylko do strzelenia jednego gola, a później gospodarze pozwolili rywalom wrócić do gry. Trener nie zamierzał szczegółowo rozliczać swoich piłkarzy przed dziennikarzami, zapowiadając, że dokładniejszą analizę przeprowadzi już bezpośrednio z drużyną.

– Straciliśmy bramkę w końcówce na 1:2 i ten mecz po prostu przegraliśmy – przyznał Grzegorczyk. Szkoleniowiec uznał całe spotkanie za wyrównane, ale nie próbował tłumaczyć wyniku pechem. Najbardziej bolało go to, że Arka ponownie straciła punkty przed własną publicznością. Po takim początku meczu Gdynianie mieli prawo oczekiwać czegoś więcej, tymczasem z boiska schodzili z kolejną porażką. Grzegorczyk zapowiedział również, że w następnym spotkaniu jego zespół będzie chciał pokazać znacznie skuteczniejszą grę.

Polonia Warszawa wygrała mimo problemów w obronie

Piotr Stokowiec miał po meczu zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia. Polonia przyjechała do Gdyni bez Michała Marcjanika i Jakuba Budnickiego, dwóch ważnych środkowych obrońców, a mimo to potrafiła wygrać na terenie Arki. Szkoleniowiec chwalił pomysł na spotkanie, reakcję zespołu po straconej bramce oraz swobodę, z jaką jego zawodnicy potrafili grać przeciwko gospodarzom. Przyznał, że momentami brakowało lepszego wykończenia akcji, ale był przekonany, że Warszawianie zasłużyli na korzystny rezultat.

– To było nieprzypadkowe zwycięstwo z dobrym zespołem – ocenił Stokowiec. Trener miał też powody, żeby pochwalić zawodników wprowadzonych z ławki. W 67. minucie Roberta Dadoka zastąpił Dani Vega, osiem minut później za Tomasza Makowskiego wszedł Sebastian Kowalczyk, natomiast w 83. minucie na boisku pojawili się Antoni Kapusta i Kacper Kostorz. Szczególnie udana okazała się ostatnia zmiana. Kostorz potrzebował zaledwie pięciu minut, żeby pokonać Dawida Arndta i zapewnić Polonii komplet punktów. Napastnik rozpoczął mecz wśród rezerwowych, a zakończył jako jego bohater.

https://www.youtube.com/watch?v=LIVvEZkhjLw

Arka Gdynia znowu musi zastanawiać się, dlaczego nie potrafiła wykorzystać korzystnego wyniku. Grzegorczyk widział dobre momenty swojego zespołu i miał podstawy, żeby pochwalić zawodników za pierwsze pół godziny, ale po ostatnim gwizdku niewiele to zmieniało. Polonia, mimo osłabień w defensywie, wróciła do Warszawy z trzema punktami. Gdynian czeka teraz znacznie bardziej emocjonujące spotkanie, bo już 18 października zagrają na wyjeździe z Lechią Gdańsk.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →