Bayern Monachium wrócił na pierwsze miejsce w Bundeslidze, wykorzystując potknięcia rywali i samemu organizując trening strzelecki przeciwko RB Lipsk. Mistrzowie Niemiec wygrali 6:1, Luis Díaz ustrzelił hat-tricka, a Harry Kane zdobył bramkę w swoim setnym występie w lidze niemieckiej. Borussia Dortmund po raz drugi z rzędu zgubiła punkty, Freiburg poniósł pierwszą porażkę, a Bayer Leverkusen zbliżył się do ścisłej czołówki. Po sześciu kolejkach cztery najlepsze drużyny dzieli zaledwie jeden punkt.
W dziewięciu meczach 6. kolejki padło 27 bramek. Najwięcej działo się w Elversbergu, gdzie beniaminek pokonał Augsburg 4:3 w spotkaniu z czterema rzutami karnymi. Hamburger SV wygrał trzeci raz z rzędu, Niclas Füllkrug po raz kolejny uratował Werder, a sytuacja Borussii Mönchengladbach zaczyna wyglądać naprawdę źle. Po sześciu spotkaniach Gladbach nadal nie zdobyło nawet punktu.
Eintracht Frankfurt 1:0 1. FC Köln
Gol: Younes Ebnoutalib 77′
Po 0:6 z RB Lipsk trudno było oczekiwać od Eintrachtu fajerwerków. Frankfurt przede wszystkim potrzebował meczu, po którym nie będzie musiał kolejny raz zastanawiać się, co poszło nie tak. Köln mogło popsuć ten plan właściwie od pierwszych sekund. Marius Bülter wyszedł sam na sam z Noahem Atubolu, ale bramkarz gospodarzy wygrał pojedynek, a po pół godzinie zatrzymał tego samego zawodnika jeszcze raz. Eintracht też miał swoje okazje, jednak do przerwy wynik się nie zmienił. Po zmianie stron gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. Marvin Schwäbe długo trzymał Köln przy remisie, broniąc między innymi próby Younesa Ebnoutaliba i Faresa Chaïbiego. W 77. minucie był już bezradny. Eintracht odebrał piłkę wysoko, wprowadzony z ławki Noëll Aséko znalazł Ebnoutaliba, a napastnik z ostrego kąta zdobył jedyną bramkę meczu. Frankfurt odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo przed własną publicznością w tym sezonie, natomiast Atubolu uczcił setny występ w Bundeslidze czystym kontem.
SV Elversberg 4:3 FC Augsburg
Gole: Lukas Petkov 4′, Lasse Günther 7′, Maximilian Rohr 28′, Frederik Schmahl 89′ – Fabian Rieder 45+9′ (k.), Michael Gregoritsch 76′ (k.), Mert Kömür 90′
Jeżeli ktoś włączył ten mecz kilka minut po pierwszym gwizdku, mógł już sporo przegapić. W trzeciej minucie Elversberg dostało rzut karny. Lukas Petkov nie pokonał Finna Dahmena z jedenastu metrów, ale zdążył do odbitej piłki i dobił ją do siatki. Chwilę później było 2:0 po trafieniu Lasse Günthera, a przed upływem pół godziny Maximilian Rohr zdobył trzecią bramkę. Augsburg wyglądał na zespół kompletnie rozbity, lecz jeszcze przed zejściem do szatni Fabian Rieder wykorzystał rzut karny i dał gościom nadzieję. Po przerwie zrobiło się jeszcze ciekawiej. Michael Gregoritsch z kolejnej jedenastki zmniejszył stratę do jednej bramki, a Augsburg zaczął realnie myśleć o uratowaniu meczu. Elversberg odpowiedziało dopiero w 89. minucie, kiedy Petkov obsłużył Frederika Schmahla. Kilkadziesiąt sekund później Mert Kömür trafił na 4:3, a już w doliczonym czasie gospodarze mogli zdobyć piątego gola. Noel Futkeu nie wykorzystał jednak czwartego rzutu karnego tego spotkania i uderzył w poprzeczkę. Siedem goli, cztery jedenastki, dwie niewykorzystane – trudno było w tej kolejce znaleźć bardziej zwariowany mecz.
FC Schalke 04 0:1 Mainz
Gol: Phillip Tietz 24′
Schalke na własnym stadionie nadal ma jeden bardzo konkretny problem – nie potrafi strzelać goli. Wcześniej przy Veltins-Arena były bezbramkowe remisy z Bayernem i Elversbergiem, tym razem wystarczył jeden skuteczny atak Mainz, żeby gospodarze zostali bez punktów. W 24. minucie Anthony Caci znalazł Phillipa Tietza, a napastnik zdobył już piątą bramkę w szóstym ligowym występie tego sezonu. Schalke próbowało odpowiedzieć, ale albo brakowało ostatniego podania, albo na drodze stawała defensywa gości. Co znamienne, najlepszym zawodnikiem meczu w oficjalnym głosowaniu wybrano Lorisa Kariusa. Bramkarz Schalke zrobił więc swoje, lecz koledzy z ofensywy ponownie mu nie pomogli. Mainz wygrało trzeci wyjazdowy mecz w sezonie, a Schalke po trzech spotkaniach u siebie nadal czeka na pierwszą bramkę.
Werder Brema 2:2 SC Paderborn
Gole: Niclas Füllkrug 60′, 65′ (k.) – Stefano Marino 18′, Steffen Tigges 30′
Setne urodziny Weserstadionu długo nie wyglądały na dzień, który kibice Werderu będą chcieli wspominać. Paderborn po pół godzinie prowadziło 2:0 i w obu bramkach uczestniczył Steffen Tigges. Najpierw obsłużył Stefano Marino, a później sam trafił do siatki. Goście byli konkretni, spokojni i przez godzinę mieli mecz pod kontrolą. Potem pojawił się Niclas Füllkrug. W 60. minucie wykorzystał podanie Erena Dinkçiego i dał Werderowi kontakt, a pięć minut później podszedł do rzutu karnego i doprowadził do remisu. Brema próbowała pójść za ciosem, ale tym razem pełnego odwrócenia wyniku nie było. Füllkrug i tak pozostaje jednym z bohaterów początku sezonu – po golu w Dortmundzie dołożył dublet przeciwko Paderborn i po raz trzeci w sześciu kolejkach został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.
Hamburger SV 1:0 VfB Stuttgart
Gol: Miro Muheim 88′
Jeszcze niedawno HSV miał trzy porażki, zero strzelonych bramek i dwanaście straconych. Dzisiaj ten początek wygląda jak historia z zupełnie innego sezonu. Hamburg pokonał Stuttgart i odniósł trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu – czego w Bundeslidze nie udało mu się dokonać od 16 lat. Sam wynik nie do końca pokazuje jednak przebieg spotkania. Stuttgart miał więcej sytuacji i kilkukrotnie był bliski trafienia, lecz kapitalny dzień miał Daniel Heuer Fernandes. Bramkarz HSV zatrzymywał między innymi Deniza Undava i w dużej mierze dzięki niemu gospodarze dotrwali do końcówki przy 0:0. W 88. minucie Zakaria El Ouahdi zagrał do Miro Muheima, a Szwajcar huknął z dystansu w górny róg. Tydzień wcześniej jego gol w doliczonym czasie dał HSV wygraną z Hoffenheim. Teraz zrobił to ponownie. Stuttgart stworzył sytuacje warte według modelu Bundesligi 2,67 xG, ale wyjechał z Hamburga bez choćby jednego punktu.
Union Berlin 0:0 Borussia Dortmund
Dortmund rozpoczął sezon od czterech zwycięstw, ale w ciągu dwóch kolejek roztrwonił całą punktową przewagę nad Bayernem. Po remisie 2:2 z Werderem tym razem Borussia nie potrafiła strzelić gola Unionowi. Spotkanie w Berlinie bardziej niż efektowną grą zapamiętamy z walki, fauli i kartek. Już w pierwszej minucie Ethan Nwaneri ostro zaatakował Toma Rothego. Sędzia Daniel Schlager początkowo wyciągnął nawet czerwoną kartkę, po czym zorientował się, że sięgnął po niewłaściwy kolor i zamienił ją na żółtą. W pierwszej połowie sędzia pokazał pięć kartek, a sytuacji bramkowych było znacznie mniej. Po przerwie Maximilian Beier był bliski wykorzystania dośrodkowania Juliana Ryersona, Tim Skarke zmarnował dobrą okazję dla Unionu, a Serhou Guirassy posłał piłkę nad poprzeczką. Borussia drugi raz z rzędu straciła punkty i pozwoliła Bayernowi wskoczyć przed siebie dzięki lepszemu bilansowi bramek.
Bayern Monachium 6:1 RB Lipsk
Gole: Luis Díaz 12′, 47′, 69′, Aleksandar Pavlović 26′, Michael Olise 34′, Harry Kane 53′ – Andrija Maksimović 90+1′
Tydzień wcześniej Lipsk sam wygrał 6:0 z Eintrachtem Frankfurt. Siedem dni później role się odwróciły, a wilk stał się owcą. Bayern od początku narzucił tempo, z którym goście nie byli w stanie sobie poradzić. W 12. minucie Joshua Kimmich znalazł Luisa Díaza, Kolumbijczyk opanował piłkę i otworzył wynik. Przy drugiej bramce Díaz wystąpił już w roli podającego – z jego zagrania skorzystał Aleksandar Pavlović. Jeszcze przed przerwą Harry Kane obsłużył Michaela Olise i Bayern schodził do szatni przy 3:0. Po zmianie stron nie było żadnego hamowania. Díaz potrzebował niespełna dwóch minut, żeby zdobyć drugą bramkę, w 53. minucie trafił Kane, a kwadrans później Kolumbijczyk skompletował hat-tricka. Lipsk odpowiedział dopiero w doliczonym czasie za sprawą Andriji Maksimovicia, gdy wszystko było już dawno rozstrzygnięte. Kane uczcił setny mecz w Bundeslidze golem i dwiema asystami, natomiast Díaz zakończył wieczór z trzema trafieniami i asystą. Bayern ma po sześciu kolejkach 22 strzelone gole i dzięki znacznie lepszemu bilansowi bramkowemu objął prowadzenie w tabeli.
Bayer Leverkusen 2:1 SC Freiburg
Gole: Ibrahim Maza 19′, Patrik Schick 76′ – Derry Scherhant 14′
Freiburg przyjechał do Leverkusen jako lider i ostatni zespół czołówki bez porażki. Przez kilka minut wyglądało na to, że może utrzymać obie te rzeczy. W 14. minucie Jordy Makengo uruchomił Derry’ego Scherhanta, a goście objęli prowadzenie. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Patrik Schick zgrał piłkę do Ibrahima Mazy, który zewnętrzną częścią stopy pokonał Mio Backhausa. To właśnie Maza był najważniejszą postacią Bayeru. Po przerwie wziął piłkę przy linii końcowej, minął kilku rywali i wyłożył ją Schickowi, któremu pozostało dostawić nogę. Czech trafił w każdym z sześciu pierwszych spotkań ligowych tego sezonu i ustanowił klubowy rekord Leverkusen. Freiburg próbował jeszcze wyrównać, w końcówce blisko był Lucas Höler, ale Bayer utrzymał 2:1. Po porażce na inaugurację Leverkusen nie przegrało pięciu kolejnych spotkań i ma już tylko punkt mniej od prowadzących Bayernu i Dortmundu.
Borussia Mönchengladbach 1:2 TSG Hoffenheim
Gole: Wael Mohya 49′ – Bambasé Conté 11′, Alexander Prass 54′
Zmiana trenera na razie niczego w Gladbach nie zmieniła. Alexander Blessin w pierwszym domowym meczu prowadził drużynę przeciwko Hoffenheim, czyli rywalowi, który sam znajdował się w dolnej części tabeli. Borussia znowu została bez punktów. Hoffenheim objęło prowadzenie w 11. minucie. Alexander Prass dograł z lewej strony, a Bambasé Conté spokojnie skierował piłkę do bramki. Gladbach odpowiedziało zaraz po przerwie i zrobił to 17-letni Wael Mohya, dla którego było to pierwsze ligowe trafienie. Radość gospodarzy trwała pięć minut. Adam Hložek znalazł Prassa, a Austriak do asysty dołożył gola i ustalił wynik na 2:1. Hoffenheim mogło później wygrać wyżej, ale Fisnik Asllani, Hložek i sam Prass nie wykorzystali kolejnych szans. Gladbach po sześciu kolejkach ma sześć porażek, osiem zdobytych bramek, 20 straconych i – co najważniejsze – nadal zero punktów.
Piłkarz kolejki: Luis Díaz
Niclas Füllkrug w pięć minut wyciągnął Werder z wyniku 0:2, Ibrahim Maza miał bezpośredni udział przy obu bramkach Leverkusen, a Alexander Prass dał Hoffenheim gola i asystę. Po 6:1 Bayernu z Lipskiem trudno jednak szukać wyboru bardziej oczywistego niż Luis Díaz. Kolumbijczyk otworzył wynik, później przygotował gola Aleksandarowi Pavloviciowi, a w drugiej połowie jeszcze dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.


