Korona Kielce zwolniła Jacka Zielińskiego. Trzy dni wcześniej apelował o cierpliwość

Jacek Zieliński nie jest już trenerem Korony Kielce. W poniedziałek klub poinformował o zakończeniu współpracy z 65-letnim szkoleniowcem, który prowadził drużynę od sierpnia 2024 roku. O jego losie przesądziła przede wszystkim niedzielna klęska 1:6 z Lechem Poznań, choć w Kielcach już wcześniej pojawiały się pytania o przyszłość trenera. Korona latem wydała ponad sześć milionów euro na transfery, a po jedenastu kolejkach zajmuje dziewiąte miejsce w Ekstraklasie. Jeszcze w piątek Zieliński przekonywał, że jego drużyna potrzebuje więcej czasu, żeby wykorzystać potencjał nowych zawodników. Trzy dni później stracił pracę.

Klęska z Lechem Poznań przelała czarę goryczy

Korona przyjechała do Poznania po porażce 0:2 z Pogonią Szczecin. Zieliński liczył, że przeciwko mistrzom Polski jego zespół pokaże się ze znacznie lepszej strony, ale plany rozsypały się właściwie już po kilku minutach. W czwartej minucie Patrik Wålemark otworzył wynik, dwie minuty później prowadzenie gospodarzy podwyższył Pablo Rodríguez, a do przerwy Lech strzelił jeszcze dwa gole. Kielczanie mieli ogromne problemy z zatrzymywaniem akcji ofensywnych rywali, szczególnie tych prowadzonych prawą stroną boiska. Rodríguez zakończył spotkanie z dwoma bramkami i trzema asystami, Mikael Ishak również dwukrotnie pokonał Xaviera Dziekońskiego, a Korona odpowiedziała jedynie trafieniem Camilo Meny. Skończyło się wynikiem 1:6.

Po meczu Zieliński nie próbował bronić postawy swoich zawodników. Na konferencji prasowej mówił o złości, rozczarowaniu i kompletnie niezrozumiałym początku spotkania. Przyznał, że Lech był zdecydowanie lepszy, a Korona nie potrafiła przeciwstawić się gospodarzom. Szczególnie mocno skrytykował pierwsze minuty, podczas których jego piłkarze dwukrotnie dopuścili do niemal identycznych sytuacji bramkowych. Zieliński zapowiadał wówczas, że najbliższy mecz z GKS-em Katowice będzie okazją do rehabilitacji. Do tego spotkania pozostało sześć dni i wydawało się, że szkoleniowiec dostanie jeszcze możliwość przygotowania zespołu. W poniedziałek przed południem pojawiły się jednak doniesienia o jego zwolnieniu, które wkrótce zostały oficjalnie potwierdzone. Korona Kielce zakończyła współpracę po 84 spotkaniach. Zieliński wygrał 32 z nich, 24 zremisował i poniósł 28 porażek.

W tabeli Kielczanie zajmują dziewiąte miejsce z dorobkiem 15 punktów. Tyle samo mieli już po dziewięciu kolejkach, kiedy wydawało się, że po przeciętnym początku sezonu będą w stanie włączyć się do walki o wyższe lokaty. Ostatnie dwie porażki, a szczególnie rozmiary tej w Poznaniu, mocno zmieniły ocenę ich dotychczasowych występów.

Sześć milionów euro na transfery. Zieliński chciał więcej czasu

Latem Korona przeprowadziła największą ofensywę transferową w swojej historii. Właściciel Łukasz Maciejczyk zdecydował się na poważne inwestycje, a do Kielc sprowadzono między innymi Patrika Hellebranda, Ondřeja Lingra, Michaela Ameyawa, Ariela Mosóra i Kamila Jakubczyka. Sam Hellebrand kosztował około 1,7 miliona euro, co było rekordowym wydatkiem klubu. Według informacji Radia Kielce łączne koszty letnich transferów przekroczyły sześć milionów euro. Takich pieniędzy Korona wcześniej nie wydawała, dlatego oczekiwania wobec Zielińskiego i jego drużyny wyraźnie wzrosły. Początkowo Kielczanie radzili sobie całkiem nieźle, choć trudno było mówić o grze na miarę poniesionych wydatków. We wrześniu przegrali 0:2 z Górnikiem Zabrze, później pokonali Raków Częstochowa 3:2, ale po przerwie reprezentacyjnej znów zaczęli tracić punkty. Problemem pozostawała przede wszystkim regularność. Korona potrafiła rozegrać dobry fragment meczu, po czym przez kilkadziesiąt minut nie stwarzała większego zagrożenia. Nie wszyscy nowi piłkarze spełniali oczekiwania, a Zieliński coraz częściej musiał odpowiadać na pytania o brak widocznego postępu.

Jeszcze 16 października szkoleniowiec w rozmowie z Radiem Kielce tłumaczył, że sprowadzenie dobrych zawodników nie oznacza natychmiastowej poprawy wyników. Część piłkarzy dołączyła do zespołu już w trakcie sezonu, nie wszyscy przepracowali wspólnie okres przygotowawczy, a trener wskazywał na problemy z automatyzmami i powtarzalnością gry.

– To jest projekt oraz praca, która musi potrwać – przekonywał Zieliński. Doświadczony szkoleniowiec jednocześnie przyznawał, że trenerzy w zawodowej piłce rzadko mogą liczyć na spokojną pracę. Widział zalążki dobrej gry, ale zdawał sobie sprawę z oczekiwań kibiców i właściciela. Trzy dni później jego słowa nabrały zupełnie innego znaczenia. Korona Kielce uznała, że dalszą część projektu powinien poprowadzić ktoś inny.

Dwa jedenaste miejsca i majowa druga szansa

Zieliński przejmował Koronę 7 sierpnia 2024 roku, zastępując Kamila Kuzerę. Klub znajdował się wówczas w trudnym położeniu, a podstawowym zadaniem nowego szkoleniowca było utrzymanie drużyny w Ekstraklasie. Początki nie były łatwe, jednak wiosną 2025 roku Kielczanie zaczęli regularnie punktować. Zakończyli sezon na jedenastym miejscu z dorobkiem 45 punktów, a dodatkowo awansowali do ćwierćfinału Pucharu Polski. W maju 2025 roku Zieliński podpisał nowy kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2026/27, z możliwością przedłużenia o kolejny rok. Następne rozgrywki nie przyniosły jednak oczekiwanego postępu. Korona ponownie zajęła jedenaste miejsce, tym razem zdobywając 43 punkty. Jeszcze na trzy kolejki przed końcem sezonu miała zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, a kibice coraz głośniej domagali się zmian. Wiosną pojawiły się nawet informacje o możliwym zwolnieniu trenera. Zieliński bronił jednak swojej pracy, przypominając, że klub przez kilka poprzednich lat regularnie musiał walczyć o utrzymanie. W jego ocenie szybki awans do ligowej czołówki nie był tak oczywisty, jak oczekiwała część otoczenia Korony.

Pod koniec maja doszło do rozmów Zielińskiego z właścicielem klubu. Łukasz Maciejczyk nie ukrywał rozczarowania wynikami, ale ostatecznie zdecydował się pozostawić szkoleniowca na stanowisku. Równocześnie zapowiedziano zmiany w sztabie, a do Korony wrócił Paweł Golański, który ponownie objął funkcję dyrektora sportowego. Kilka dni później rozpoczęto budowę kadry na nowy sezon. Klub sprowadzał piłkarzy za rekordowe kwoty, a Zieliński miał dostać znacznie większe możliwości niż wcześniej. Decyzja nie wytrzymała jednak próby jesiennych wyników. Po jedenastu kolejkach Korona miała na koncie cztery zwycięstwa, trzy remisy i cztery porażki. Nie znajdowała się w strefie spadkowej, ale dziewiąte miejsce nie odpowiadało ambicjom właściciela. Po meczu z Lechem uznano, że nie ma sensu dłużej czekać.

Korona Kielce znów zaczyna od nowa

Zieliński zostawia Koronę w innej sytuacji niż ta, w której obejmował ją przed dwoma laty. Wtedy najważniejsze było utrzymanie, teraz klub dysponuje jedną z droższych kadr w swojej historii i chce walczyć o czołowe miejsca w tabeli. Dwa sezony zakończone na jedenastym miejscu trudno uznać za wielkie osiągnięcie, ale Korona pod jego wodzą potrafiła też rozegrać kilka naprawdę dobrych spotkań. Trener nie doczekał momentu, w którym można byłoby ocenić pełne efekty letnich inwestycji. Nowy szkoleniowiec otrzyma zawodników sprowadzonych za duże pieniądze, z których część nadal szuka optymalnej dyspozycji. Będzie musiał szybko poukładać defensywę, poprawić organizację gry i przede wszystkim przywrócić zespołowi regularność. Do tego dochodzi presja związana z oczekiwaniami właściciela. Korona nie wydała latem sześciu milionów euro po to, żeby kolejny sezon kończyć w dolnej połowie tabeli. Kielczanie chcą wejść na wyższy poziom, zainwestowali spore pieniądze, a dziś uznali, że z dotychczasowym szkoleniowcem nie osiągną tego celu. Czas pokaże, czy była to rozsądna decyzja i czy problemem rzeczywiście był Jacek Zieliński.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →