Wuhan: Maja Chwalińska melduje się w półfinale

Podobnie jak w Roland Garros, tak i dziś w imprezie WTA 1000 w Wuhan Maja Chwalińska w trzech setach pokonała Marię Sakkari. Polka kapitalnie weszła w mecz, wygrywając pierwszą partię bez straty gema. Całe spotkanie natomiast zakończyła po ponad dwóch i półgodzinie walki i po raz pierwszy awansowała do najlepszej czwórki turnieju rangi 1000. 

Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. To chyba najlepsze podsumowanie dzisiejszego występu naszej reprezentantki. Maja Chwalińska była dziś praktycznie niezawodna, jeśli chodzi o długie wymiany czy akcje w defensywie. Świetnie wytrzymywała napór rywalki i czekała na swoje szanse. 

Pierwszy set był popisem Polki, która w zaledwie pół godziny zapisała sześć gemów na swoje konto i była już w połowie drogi do półfinału. Pomogła też Greczynka, popełniając całe mnóstwo niewymuszonych błędów. Na to właśnie liczyła nasza tenisistka i trzeba przyznać, że realizowała swój plan bardzo konsekwentnie. 

W drugiej partii obraz gry uległ jednak zmianie. Sakkari opanowała nerwy, zaczęła grać dokładniej i ostatecznie zapisała tego seta na swoje konto, wygrywając 6:3. O awansie musiał zadecydować trzeci set. W nim obie panie stoczyły bardzo wyrównaną walkę, ale w samej końcówce to Polka zachowała więcej zimnej krwi i w decydującym momencie przełamała rywalkę. Po dwóch godzinach i trzydziestu pięciu minutach gry Chwalińska zamknęła spotkanie wynikiem 6:0, 3:6, 7:5. Co ciekawe, na przestrzeni całego tego długiego meczu nasza reprezentantka straciła swój serwis zaledwie jeden raz. 

Powody do dumy 

Tuż po meczu Maja nie kryła wyczerpania, ale też uśmiechu, i od razu zwróciła się do miejscowej publiczności: 

– Dziękuję za przybycie i wsparcie. Wspieracie kobiecy tenis, za co bardzo wam dziękuję. Mam nadzieję, że zobaczymy się jutro… i że będziecie kibicować oczywiście mnie – zażartowała Polka. 

Chwilę później odniosła się do samego starcia z Greczynką: 

– Jestem bardzo szczęśliwa. To był niezwykle trudny i wyczerpujący fizycznie mecz. Oczywiście spodziewałam się trudnej przeprawy, bo grałam z Marią już dwa razy i zawsze było bardzo ciężko. Dziś nie było inaczej. […] bardzo się z tej wygranej cieszę. 

Dla Polki to pierwszy w karierze awans do półfinału turnieju rangi WTA 1000. Chwalińska udowadnia tym samym, że jej tegoroczny finał Roland Garros nie był przypadkiem, a świetną formę z kortów ziemnych potrafi bez problemu przełożyć na twardą nawierzchnię. Wcześniej w tym roku doszła do półfinału w Singapurze (czyli turnieju rangi WTA 500), a teraz powtórzyła to w Wuhan. 

Warto też odnotować, jak ogromny postęp zrobiła w tym sezonie nasza zawodniczka. Jeszcze na początku roku zajmowała 146. miejsce w światowym zestawieniu. Dzięki zwycięstwu nad Sakkari, w wirtualnym rankingu WTA awansowała już na 16. pozycję, wyprzedzając takie tenisistki jak Sorana Cirstea, Amanda Anisimova czy Naomi Osaka. Oznacza to, że w najbliższy poniedziałek Maja oficjalnie zadebiutuje w czołowej dwudziestce rankingu. 

W walce o finał turnieju w Wuhan jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu pomiędzy Amerykanką Ann Li a Igą Świątek (ten mecz nie przed godziną 13:00 czasu polskiego).

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →