Widzew Łódź znowu zawiódł. Słodka zemsta Daniela Myśliwca

Trener Piasta Gliwice Daniel Myśliwiec stanął naprzeciw Widzewa Łódź, swojego byłego pracodawcy. Szkoleniowiec chciał spróbować przerwać serię pięciu kolejnych porażek Piasta w starciach z tym rywalem. Tym bardziej że Piastunki chciały wrócić na zwycięski szlak. Po serii trzech ligowych zwycięstw „do zera” Piast przegrał u siebie 1:2 z Pogonią Szczecin w ostatniej kolejce przed przerwą reprezentacyjną. Mateusz Stolarski swoją kadencję w Widzewie rozpoczął od remisów z Legią Warszawa i Wieczystą Kraków, lecz dopiero podczas przerwy reprezentacyjnej miał nieco więcej czasu, aby przekonać piłkarzy do swojej wizji. Szkoleniowiec chciał zatem odnieść swoje pierwsze zwycięstwo jako trener Widzewa Łódź. Zapowiadało się na starcie drużyn środka tabeli, mających różne cele i aspiracje.

Różnica w sposobie grania i konstruowania akcji

Od samego początku tego spotkania czuć było, że Mateusz Stolarski i Daniel Myśliwiec mają inne pomysły na sposób grania prowadzonych przez siebie drużyn. Widzewiacy do 30. minuty przede wszystkim bazowali na szybkich kontratakach i wypadach Mariusza Fornalczyka pod bramkę rywali, któremu pomagał Sebastian Bergier. Po wspomnianych 30 minutach pomysł na grę się zmienił i głównie bazował na dośrodkowaniach Mario Garcii w pole karne. Nie miało większego znaczenia, czy były one posyłane ze stojącej piłki, czy w czasie ataku pozycyjnego. Generalnie zaczęły dominować liczne dośrodkowania, które wyglądały dość groźnie. Jednocześnie były w pewnym sensie objawem bezsilności i braku jakości, żeby spróbować czegoś innego. Środek pola Widzewa bardzo się w tym meczu rozjeżdżał. Nie było widać kreatywności ani jakichkolwiek strzałów z dystansu.

Z kolei Piast ruszył na Widzew bardzo pewnie. Pierwsze pół godziny zdecydowanie należało do graczy Daniela Myśliwca. Gliwiczanie momentami dominowali nad swoim przeciwnikiem i bardzo chętnie prowadzili grę na połowie rywala. Brakowało tak naprawdę tylko skuteczności. Gdyby nie interwencje Bartłomieja Drągowskiego, gospodarze spokojnie mogliby schodzić na przerwę z bezpiecznym prowadzeniem. A tak pozostał tylko niesmak i utrzymywanie przy życiu swojego przeciwnika. Piłkarsko i pod względem kreatywności zdecydowanie lepiej wyglądał Piast Gliwice. Widzew grał trochę na wiwat i liczył na zrobienie czegoś z niczego.

Gole otworzyły spotkanie

Po przerwie nie za dużo się od razu zmieniło. Dalej Piast piłkarsko wyglądał lepiej. Trenerzy przeprowadzali zmiany i próbowali wpłynąć na prowadzone przez siebie zespoły. Trzeba przyznać, że im się to dość dobrze udało. Najpierw strzelanie zaczęli ci, którzy na pierwszego gola bardziej zasługiwali. W 68. minucie trafieniem samobójczym „popisał się” Giannis Papanikolaou. Gospodarze nie byli w stanie sami strzelić bramki, więc wyręczył ich zawodnik Widzewa. Goście nie zamierzali jednak pozostawać długo tymi gorszymi i trzy minuty później za sprawą Karola Świderskiego był remis. Reprezentant Polski świetnym strzałem głową wykorzystał znakomite dośrodkowanie z rzutu rożnego Jusufa Gazibegovicia. Długo trzeba było czekać na konkrety w tym starciu, lecz jak już je dostaliśmy, to jeden za drugim.

Mecz po tych golach zdecydowanie się otworzył. Jedni i drudzy biegali od jednego pola karnego do drugiego. Środka pola niemal nie było, a gra toczyła się od bramki do bramki. Gdy wydawało się, że goli już do końca starcia nie będzie, w 91. minucie pojawił się Jakub Lewicki. Lewy obrońca znakomicie dograł do Quentina Boisgarda, który dał zwycięstwo Piastowi. Widzew nie wygrał siódmego meczu z rzędu na boiskach Ekstraklasy. Wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo za kadencji Mateusza Stolarskiego. Nie ma zwycięstw i nie ma w Łodzi tak naprawdę obecnie niczego. Piłkarze Daniela Myśliwca odnieśli zwycięstwo, na które jak najbardziej zasłużyli, i awansowali tym samym na 5. miejsce w ligowej tabeli.

Piast Gliwice – Widzew Łódź 2:1 (Papanikolaou 68′ sam., Boisgard 90+1′ – Świderski 71′)

Mateusz Topolski
Mateusz Topolski
Pasjonat futbolu, najlepiej w wydaniu polskim, włoskim i hiszpańskim. Wierny fan Lecha Poznań i wszystkiego co romantyczne oraz inspirujące w piłce nożnej. Poza tym chętnie spoglądam na F1, tenis ziemny i siatkówkę.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →