Poznańskie środowisko piłkarskie ze zdziwieniem przyjęło postanowienia Jana Urbana w sprawie selekcji Wojciecha Mońki oraz Michała Gurgula. Pierwszy został powołany na wrześniowo-październikowe zgrupowanie, ale nie zagrał w żadnym ze spotkań. Lewy obrońca zaś nie znalazł uznania w oczach selekcjonera. Trener Niels Frederiksen podczas dzisiejszego briefingu prasowego wyraził swoje stanowisko w tych sprawach.
Gdy trener Urban powołał Wojciecha Mońkę, panowało przekonanie, że defensor wreszcie został zauważony przez sternika polskiej reprezentacji. Mimo że młody, to zdążył zrobić już furorę na ekstraklasowych boiskach, zostając w poprzednim sezonie najlepszym obrońcą sezonu. W tym trwającym nadal jest najważniejszym ogniwem bloku obronnego zespołu Frederiksena. 19-latek to skała, na której zatrzymuje się wiele akcji przeciwnych drużyn. Ponadto dużo oferuje też podczas ataków pozycyjnych, jako że z piłką przy nodze pokazuje pewność siebie i umiejętność jej wyprowadzenia.
Mońka nawet bez minuty w dorosłej kadrze
Grający w tak nowoczesny sposób stoper przydałby się naszej kadrze. Oczekiwać można było, że otrzyma szansę debiutu. Tymczasem zagrał w jednej rywalizacji podczas przerwy reprezentacyjnej, ale w… zespole U-21. Domowe starcia dorosłej drużyny z Bośnią i Hercegowiną i Rumunią przesiedział na trybunach, a wyjazdową potyczkę ze Szwedami na ławce. Pod koniec zgrupowania został oddelegowany do kadry Jerzego Brzęczka, aby pomóc jej w kluczowym dla awansu na młodzieżowe Euro spotkaniu z Włochami.
Środowisko słusznie zauważyło, że takie zarządzanie Mońką przez selekcjonera niewiele przysłużyło się defensorowi Kolejorza. Jak zauważył dyrektor sportowy Lecha Tomasz Rząsa, bardziej wytrąciło go z rytmu treningowego, co widać było w meczu eliminacji przeciwko Włochom. Gracz uczestniczył w zajęciach dwóch ekip narodowych. Ponadto znajdując się na zgrupowaniu, nie mógł trenować w klubie, który przerwę wykorzystał na poprawienie niektórych aspektów gry. O sytuacji swojego podopiecznego wypowiedział się trener Frederiksen.
– Nie do mnie należy zadanie oceniania decyzji [Jana Urbana – przyp. red.]. Mam wystarczająco na głowie na moim obecnym stanowisku i skupiam się na podejmowaniu decyzji z nim związanych. Cieszę się, że został powołany, bo na to zasłużył. Można oczywiście dyskutować na temat tego, ile powinien grać. Dobrym ruchem było udostępnienie go reprezentacji U-21 na mecz z Włochami. To było odpowiednie spotkanie dla niego do rozegrania. Ogólnie neutralnie odnoszę się do całej sytuacji. Mońka do tej pory wystąpił w wielu starciach, więc niekoniecznie potrzebował przerwy reprezentacyjnej, w trakcie której rozegrałby cztery mecze po 90 minut – wyjaśnił szkoleniowiec Kolejorza.
Gurgul ma odpowiednie doświadczenie
Z wielkim zaś zaskoczeniem wiązał się fakt, że Urban, mówiąc o potencjalnej obsadzie lewej obrony, pomijał Michała Gurgula. Brzmiało to tak, jakby go nie doceniał. A w zasadzie drugi z wychowanków Lecha również pełni bardzo ważną rolę w talii trenera Frederiksena. W fazie ataku uczestniczy w rozegraniu, jednocześnie później, wraz z przesuwaniem się zespołu wyżej na połowie rywala, podłącza się do działań ofensywnych i wspiera skrzydłowego.
Tak wszechstronny gracz, który oferuje dużo z przodu, potrafiąc zarazem zapewnić solidność w tylnej formacji, przydałby się reprezentacji. Minione zgrupowanie pokazało, że obsada lewej strony defensywy nie jest czymś pewnym. Tymoteusz Puchacz wszak po meczu ze Szwecją stracił zaufanie selekcjonera, a Przemysław Frankowski podkopał swoją pozycję występem w Zenicy przeciwko Bośni.
Urban wprost mówił, że Gurgul nie posiada międzynarodowego doświadczenia. W rzeczywistości nie jest to zupełnie prawda, bo przecież w Lechu wychowanek zdążył już zaistnieć na poziomie Ligi Konferencji, a w tegorocznej pierwszej potyczce w Lidze Europy należał do najlepszych piłkarzy na boisku. Jaki punkt widzenia reprezentuje Frederiksen?
– Nie zgadzam się z tym. Gurgul był dla nas bardzo ważnym zawodnikiem w ciągu ostatnich dwóch sezonów. Zdobyliśmy dwa tytuły mistrzowskie, rozegraliśmy sporo spotkań w europejskich pucharach i on w tych potyczkach prezentował się bardzo dobrze. Tak było między innymi przeciwko Crystal Palace, czyli drużyną z Premier League. Więc oczywiście Gurgul to zawodnik klasy międzynarodowej, nie mam co do tego wątpliwości. Ale to w porządku nie zgadzać się w niektórych kwestiach. Jest jak jest – skontrował Duńczyk.


