Srđan Plavšić był bardzo blisko transferu z Rakowa Częstochowa do OGC Nice. Serb ujawnił w rozmowie z Mozzart Sport, że po dobrych występach w europejskich pucharach Francuzi chcieli go sprowadzić, a częstochowski klub miał otrzymać 2,5 miliona euro. Według zawodnika większość szczegółów była już uzgodniona. Wtedy na treningu uszkodził więzadło w kolanie. Kiedy wrócił po rehabilitacji, na trzecim treningu zerwał ścięgno Achillesa. Nice zrezygnowało z transferu.
Ta historia nigdy wcześniej nie była jednym z głównych wątków jego pobytu w Częstochowie. Plavšić opowiedział o niej dopiero teraz, po powrocie do Serbii. W długim wywiadzie dla Mozzart Sport wrócił do sezonu 2023/24, gdy Raków po mistrzostwie Polski próbował dostać się do Ligi Mistrzów, a później grał w fazie grupowej Ligi Europy. Serb występował wtedy regularnie na lewym wahadle i właśnie mecze z europejskimi rywalami miały zwrócić na niego uwagę skautów z Nicei.
Raków Częstochowa mógł liczyć na ciekawą sprzedaż
„W pewnym momencie miałem ofertę Nice. Prawie wszystko było uzgodnione, Raków miał dostać 2,5 miliona euro” – powiedział Plavšić serbskiemu portalowi. Dodał, że francuski klub obserwował go w europejskich pucharach i był zadowolony z tego, co zobaczył. Nie podał dokładnej daty planowanej transakcji, ale z jego relacji wynika, że rozmowy były już na zaawansowanym etapie. Dalszy ciąg można zestawić z oficjalnymi komunikatami Rakowa. W lutym 2024 roku klub poinformował o zerwaniu więzadła pobocznego przyśrodkowego w kolanie. Do urazu doszło na treningu, a przewidywana przerwa miała potrwać około trzech miesięcy. Plavšić w rozmowie z Mozzart Sport twierdzi, że właśnie wtedy temat Nice zaczął się sypać. Po dwóch miesiącach wracał już do zajęć i liczył, że najgorsze ma za sobą. Nie miał. Na trzecim treningu po powrocie wyskoczył do jednej z akcji i zerwał ścięgno Achillesa. Raków 7 maja opublikował kolejny raport medyczny, a dla zawodnika oznaczało to wielomiesięczną rehabilitację. Plavšić dziś opisuje ten moment bez większego dramatyzowania: po drugiej kontuzji wiedział już, że transfer do Francji jest nieaktualny. Nice wycofało się z rozmów, a zamiast wyjazdu do Ligue 1 rozpoczął się najtrudniejszy okres w jego pobycie w Polsce.
Do Rakowa Serb trafił latem 2023 roku ze Slavii Praga. Podpisał kontrakt do czerwca 2026 roku z opcją przedłużenia, a Robert Graf przedstawiał go jako zawodnika mającego wzmocnić rywalizację na lewym wahadle. Jesienią zagrał między innymi w eliminacjach Ligi Mistrzów i fazie grupowej Ligi Europy. Raków mierzył się wtedy z Atalantą, Sportingiem i Sturmem Graz, a Plavšić był jednym z zawodników regularnie wykorzystywanych przy grze na dwóch frontach.
Po obu kontuzjach jego sytuacja wyglądała już inaczej. Do normalnej gry wrócił dopiero w kolejnym sezonie, a później nie odzyskał pozycji z pierwszych miesięcy pobytu w Częstochowie. Łącznie w barwach Rakowa rozegrał 35 spotkań, zdobył jedną bramkę i zaliczył trzy asysty. W sierpniu 2025 roku został wypożyczony do Baníka Ostrawa, a w lutym Raków poinformował, że wygasający po sezonie kontrakt nie zostanie przedłużony. Latem 2026 roku Plavšić został wolnym zawodnikiem. Pod koniec sierpnia podpisał umowę z Železničarem Pančevo i po ośmiu latach gry za granicą wrócił do ligi serbskiej. Ma dziś 30 lat i za sobą występy dla Crvenej zvezdy, Sparty Praga, Slavii, Baníka oraz Rakowa. W najnowszym wywiadzie mówi o wielu etapach tej kariery, ale historia Nice pokazuje najlepiej, jak niewiele potrzeba, by planowany transfer przestał istnieć.


