Luis Palma wróci do Poznania z bramką, którą w Hondurasie będą pokazywać jeszcze długo. Skrzydłowy Lecha trafił w nocy przeciwko Jamajce w Lidze Narodów CONCACAF i uratował swojej reprezentacji remis 1:1. W 51. minucie dostał piłkę przed polem karnym, ułożył ją sobie do strzału i posłał mocne, precyzyjne uderzenie w górny róg. Bramkarz Jamajki zdążył tylko wyciągnąć ręce.
Honduras był w trudnym położeniu już od 27. minuty, kiedy wynik otworzył Tyreece Campbell. Gospodarze mieli dużo więcej piłki, próbowali zamknąć Jamajczyków na ich połowie, ale przez pierwszą część spotkania niewiele z tego wynikało. Po przerwie Palma wziął odpowiedzialność na siebie. Akcja nie wymagała skomplikowanej kombinacji ani wejścia kilku zawodników w pole karne. Piłkarz Lecha dostał podanie od Jhena Portillo poza szesnastką i uderzył tak, że defensywa rywala nie miała już znaczenia. Gol padł w 51. minucie i okazał się ostatnim trafieniem meczu. Honduras zakończył spotkanie z dużą przewagą w posiadaniu piłki i zdecydowanie większą liczbą strzałów, ale nie zdołał zdobyć drugiej bramki. Palma pozostał więc człowiekiem, który uchronił zespół przed porażką. Dla 26-latka był to kolejny ważny występ w kadrze podczas bardzo długiej przerwy reprezentacyjnej. Wcześniej grał przeciwko Surinamowi, Jamajce na wyjeździe i Martynice. Teraz zamknął serię spotkań najmocniejszym indywidualnym akcentem.
Lech Poznań latem wykupił Palmę z Celticu po bardzo dobrym poprzednim sezonie
W mistrzowskich rozgrywkach Ekstraklasy zdobył 10 bramek i zanotował sześć asyst, a w europejskich pucharach dołożył kolejne dwa gole i cztery ostatnie podania. Łącznie dało mu to 22 punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Poznaniacy skorzystali z klauzuli wykupu i związali Honduranina kontraktem do czerwca 2029 roku.
Obecny sezon nie od początku układał się dla niego równie płynnie, a Lech jako zespół miał momenty, w których brakowało mu zawodnika potrafiącego rozstrzygnąć akcję jednym zagraniem. Palma właśnie takie możliwości posiada. Jego uderzenie przeciwko Jamajce nie było bramką po błędzie bramkarza ani dobitką z kilku metrów. To gol wynikający z jakości indywidualnej, której Kolejorz potrzebuje szczególnie w spotkaniach z rywalem broniącym nisko i zostawiającym niewiele miejsca w polu karnym. Dla Nielsa Frederiksena ważne będzie też to, w jakim stanie fizycznym skrzydłowy wróci po reprezentacji. Palma w ostatnich kilkunastu dniach sporo podróżował i zebrał kolejne minuty w narodowych barwach. Sam gol jest jednak najlepszym możliwym zakończeniem zgrupowania. Zawodnik wraca do klubu z poczuciem, że jego najgroźniejsza broń nadal działa. Przy coraz bardziej napiętym terminarzu Lecha forma skrzydłowych może być równie ważna jak dyspozycja klasycznej „dziewiątki”.
Palma ma już doświadczenie z gry w Europie i w reprezentacji, więc jeden efektowny strzał nie zmienia nagle jego statusu. Może natomiast pomóc przed kolejną serią spotkań. Lech potrzebuje zawodników zdolnych wyciągać drużynę z meczu, który nie układa się po jej myśli. W nocy z poniedziałku na wtorek Palma zrobił dokładnie to dla Hondurasu. Po powrocie do Poznania kibice będą liczyć, że podobne uderzenia zachował również na Ekstraklasę.


