Legia Warszawa zamknęła sektor gości. Policja: nie nakazywaliśmy tego

Przed meczem Legii Warszawa z Wisłą Kraków pojawił się nowy dokument, który zmienia ton całej dyskusji o zamkniętym sektorze gości. Komenda Stołeczna Policji zaznaczyła wprost, że nie żądała wyłączenia trybuny i nie wydawała w tej sprawie żadnego nakazu. Decyzja należała do Legii jako organizatora imprezy masowej. To ważne, bo w pierwszym komunikacie warszawski klub powoływał się między innymi na pismo Komendy Rejonowej Policji Warszawa I i konieczność wykonania prac poprawiających bezpieczeństwo.

Spór rozpoczął się pod koniec września, kiedy Legia poinformowała, że sektor dla kibiców drużyn przyjezdnych pozostanie zamknięty do końca 2026 roku. Klub tłumaczył, że po pismach z Zarządu Zieleni m.st. Warszawy oraz policji musi uporządkować sprawy związane z terenem przy wejściu D-1 i przeprowadzić prace przy infrastrukturze. Wymieniono między innymi siatki zabezpieczające, monitoring, dodatkową bramę, kontenery, przenośne toalety i tymczasowe wygrodzenia. Z komunikatu Legii wynikało, że wykonanie tych prac jest potrzebne, by nadal spełniać wymagania dotyczące bezpieczeństwa meczów z publicznością.

Teraz policja precyzuje, jak wyglądała korespondencja z klubem. 24 września pełnomocnik Legii do spraw bezpieczeństwa zwrócił się do Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I z prośbą o opinię dotyczącą planowanych zmian przy wejściu dla kibiców gości. Funkcjonariusze odpowiedzieli na propozycje przedstawione przez sam klub i odnieśli się do tego, jak poszczególne rozwiązania powinny funkcjonować. W stanowisku przekazanym mediom KSP podkreślono jednak, że pismo nie było protokołem po kontroli, nie wynikało z jednego konkretnego incydentu i nie zawierało polecenia zamknięcia sektora. Policja zaznaczyła też, że nie ustalała Legii żadnego terminu wykonania prac.

Legia Warszawa postępuje słusznie, czy szuka wymówek?

Przez ostatnie dni wokół meczu Legia – Wisła narastało przekonanie, że warszawski klub po prostu wykonuje decyzję służb. Stanowisko KSP stawia sprawę inaczej, policja zgłaszała uwagi dotyczące bezpieczeństwa, lecz to Legia zdecydowała, że do czasu wykonania zmian nie będzie przyjmować zorganizowanych grup gości. Funkcjonariusze odcięli się także od kwestii prawnych związanych z własnością lub dzierżawą terenu przy stadionie. Nie leży to w ich kompetencjach, choć właśnie ten wątek pojawiał się wcześniej w klubowym komunikacie.

Wisła od początku domagała się pełnych wyjaśnień. Krakowski klub chciał wiedzieć, które konkretnie elementy infrastruktury uniemożliwiają przyjęcie kibiców, czy można zastosować rozwiązania tymczasowe i czy rozważano wpuszczenie mniejszej grupy przy dodatkowych zabezpieczeniach. Jarosław Królewski szybko zaznaczył, że sprawa nie zostanie potraktowana jako zwykły problem techniczny. Później zarekomendował członkom władz Wisły, akcjonariuszom, sponsorom i partnerom, by również nie jechali do Warszawy. Klub nie zamierza więc korzystać z miejsc na trybunie oficjalnej, skoro na stadion nie zostaną wpuszczeni jego kibice.

Stanowisko policji nie otwiera automatycznie sektora gości i nie rozwiązuje problemów, o których wcześniej mówiła Legia. Klub nadal odpowiada za bezpieczeństwo imprezy i może uznać, że przy obecnym stanie infrastruktury nie chce brać na siebie ryzyka. Zmienia się jednak punkt ciężkości całej sprawy. Zamknięcie sektora nie było wykonaniem policyjnego nakazu, lecz decyzją organizatora podjętą po korespondencji dotyczącej bezpieczeństwa. Przy meczu o tak dużym zainteresowaniu jak Legia – Wisła różnica między tymi dwoma sytuacjami ma znaczenie.

Spotkanie zaplanowano na 11 października o 20:15. Do pierwszego gwizdka zostało jeszcze kilka dni, ale trudno spodziewać się, by temat trybun ucichł. Wisła od początku naciska na publikację dokładnych podstaw decyzji, a po stanowisku KSP będzie miała kolejny argument, by pytać Legię, dlaczego sektor zamknięto aż do końca roku i czy naprawdę nie da się przygotować rozwiązania na najbliższy mecz. Piłkarsko zapowiada się jeden z hitów kolejki. Na razie zdecydowanie więcej emocji wywołuje jednak to, kto w ogóle będzie mógł obejrzeć go z trybun.

Podobne