Górnik Zabrze ma opcję wykupu, zawodnik nie zamyka się przed odejściem

Paulo Bernardo trafił do Górnika Zabrze, ponieważ potrzebował regularnej gry. W rozmowie z „The Celtic Way” Portugalczyk przyznał, że w Glasgow nie zawsze odpowiadała mu również pozycja, na której był ustawiany. W Zabrzu problem zniknął – 24-latek gra niemal co tydzień, najczęściej od pierwszej minuty i znów występuje bliżej swojej naturalnej roli „ósemki”. Z Celtikiem nie zamierza jednak żegnać się definitywnie.

Bernardo w ostatnim sezonie coraz rzadziej pojawiał się w podstawowym składzie szkockiego zespołu. W lidze zagrał tylko osiem razy, a sam po czasie zwraca uwagę również na sposób, w jaki był wykorzystywany. Portugalczyk najlepiej czuje się jako środkowy pomocnik ustawiony nieco wyżej, mogący uczestniczyć w rozegraniu, wejść z piłką i pojawić się w okolicach pola karnego. W Celticu zdarzało mu się grać jako bardziej cofnięta „szóstka”. Jak tłumaczył teraz szkockim mediom, nie była to rola, w której potrafił pokazać swoje największe atuty. Kiedy latem pojawiła się możliwość przeprowadzki do Zabrza, kluczowe było więc nie samo nazwisko klubu czy liga, ale szansa na normalne granie. Bernardo już wcześniej mówił w rozmowie z Danielem Sobisem dla „Przeglądu Sportowego”, że drugi sezon bez regularnych występów nie wchodził w grę. Górnik mocno o niego zabiegał, przedstawił mu konkretny plan, a w jednej z rozmów uczestniczył również Lukas Podolski. Portugalczyk konsultował polski kierunek także z Luisem Palmą, którego dobrze znał z Celticu.

Górnik sfinalizował transfer 4 sierpnia. Bernardo został wypożyczony do 30 czerwca 2027 roku, a w umowie zapisano opcję wykupu. Jeśli Zabrzanie z niej skorzystają, Portugalczyk może związać się z klubem kontraktem aż do czerwca 2031 roku. Dostał też numer osiem i trudno nie zauważyć, że dobrze pasuje on do roli, jaką ma obecnie na boisku. Po pierwszych tygodniach różnica w stosunku do poprzedniego sezonu jest duża. Bernardo wystąpił w ośmiu meczach Górnika, siedem z nich rozpoczął w podstawowym składzie. Nie musi więc co tydzień zastanawiać się, czy dostanie dziesięć minut w końcówce. Gra regularnie w drużynie, która znakomicie rozpoczęła sezon i po pierwszych kolejkach znalazła się na szczycie Ekstraklasy. Sam zawodnik nie próbuje przy tym przekonywać, że po przeprowadzce nagle odkrył, jak źle było mu w Glasgow. Wręcz przeciwnie. Dobrze wspomina Celtic, kibiców i samo miasto, a w najnowszej rozmowie nie zamknął drzwi przed ewentualnym powrotem. Jego problem w Szkocji był przede wszystkim sportowy: brak regularnych minut i rola, w której nie czuł się najlepiej. Jeśli kiedyś sytuacja będzie wyglądała inaczej, Bernardo nie widzi powodów, by z góry odrzucać możliwość ponownej gry dla Celticu.

To nie oznacza jednak, że wypożyczenie do Górnika jest tylko kilkumiesięcznym przystankiem przed automatycznym powrotem do Glasgow. Zabrzanie zabezpieczyli sobie opcję wykupu i to właśnie ona sprawia, że najbliższe miesiące będą ciekawe również pod kątem przyszłości Portugalczyka. Kwoty nie ujawniono, dlatego dziś nie wiadomo, jak dużym wydatkiem byłoby pozostawienie go w Polsce na stałe.

Górnik Zabrze na razie nie musi się z tym spieszyć

Bernardo ma przed sobą praktycznie cały sezon, żeby pokazać, czy warto uruchamiać opcję. Sam piłkarz dostał natomiast to, po co przyjechał: siedem występów od pierwszej minuty w pierwszych ośmiu meczach to już więcej regularnego grania, niż miał w lidze przez znaczną część poprzedniego sezonu w Szkocji. Górnik dostał 24-letniego pomocnika z Benfiki i Celticu, a Bernardo odzyskał miejsce na boisku. Co wydarzy się później, nie jest jeszcze przesądzone. Portugalczyk dobrze czuje się w Zabrzu, ale o Celticu mówi bez urazy i bez deklaracji, że ten rozdział został zamknięty. Nie zamyka się przed żadnym ze scenariuszy, co wydaje się rozsądnym podejściem.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img