Osiem zwycięstw na osiem meczów nie było gwarantem awansu na Mistrzostwa Europy. Polska U21 musiała więc na jesiennym zgrupowaniu powalczyć o korzystne wyniki – na początku ze Szwedami. W pierwszym meczu padł dość zaskakująco wynik 6:0. Tym razem, mimo braków kadrowych bez problemu udało się wygrać. Choć już nie tak wysoko.
Podopiecznych Jerzego Brzęczka nie wspierało tak wielu sympatyków, jak w Radomiu na wiosnę. Frekwencja wyniosła nieco poniżej 6 tysięcy. Niemniej jednak młodzieżowi reprezentanci nie odczuwali niepełnych trybun. Od samego początku narzucili Szwedom swój styl gry. Ustawienie z Dawidem Drachalem na skrzydle umożliwiało wertykalizację poczynań. Pomocnik Jagiellonii Białystok zbiegał do środka w roli drugiej „dziesiątki”, dzięki czemu Marcel Krajewski miał cały prawy korytarz wolny. Nie oznaczało to jednak, że Polacy grali tylko jego stroną. Piłkę próbowano przemycić także środkiem i bliżej lewej linii boiska.
Niewidoczny w grze Mazurek ustrzelił dublet w debiucie
Ze względu na braki kadrowe i nowych zawodników, gra straciła trochę na płynności. A obserwując mecz łatwo było odnieść wrażenie, że trzy dynamicznie wymienione podania i Szwedzi gubili orientację na boisku. Trudno jednak krytykować Bartosza Mazurka za to, że przed przerwą był niewidoczny. Zawodnik RB Salzburg w 40. minucie oddał techniczny strzał z narożnika pola karnego, który dał prowadzenie.
Była to jedna z niewielu sytuacji, która zakończyła się strzałem na bramkę, a wynikła z szybkiego przegrania strony z prawej na lewą. Wcześniej Elis Jäger interweniować musiał raz – po zbitym przez siebie dośrodkowaniu i dobitce Drachala. Reprezentacja Szwecji miała problemy z dłuższym utrzymaniem się przy piłce. Orlęta w błyskawicznym tempie doskakiwały po stracie, a także w pełni dominowali fizycznie nad rywalem. Raz zrobiło się groźniej, gdy Alieu Njie zagrywał prostopadle w naszym polu karnym, lecz Bright Ede efektownym wślizgiem wyczyścił całą sytuację.
Po przerwie kontynuacja dominacji szybko przerodziła się w gola. Bohaterem? Znów Bartosz Mazurek. Miękka wrzutka w pole karne od Daniela Mikołajewskiego i wbiegający w tempo pomocnik celnie uderza głową. Ciągu na bramkę byłemu piłkarzowi Jagi nie można odmówić.
Przy korzystnym wyniku szanse na debiuty dostali Jakub Żewłakow i Daniel Bąk. Legionista w 73. minucie mógł podwyższyć wynik, lecz jego mierzony strzał zdołał odbić Jäger. Szwedzki golkiper łapał też uderzenie Tomasza Pieńki parę minut później. W końcówce wpuszczony na boisko Wojciech Urbański obił poprzeczkę strzałem sprzed szesnastki, ale wynik zmienił się dopiero w doliczonym czasie do drugiej połowy. Strzał Marcela Krajewskiego z pokaźnej odległości sprawił problemy Jägerowi, do odbitej piłki dobiegł Daniel Bąk i on także okrasił swój debiut golem.
Brak paru kluczowych zawodników nie przeszkodził reprezentacji trenera Jerzego Brzęczka w odniesieniu dość prostego zwycięstwa. Młodzieżowa kadra idzie jak po swoje i nie ogląda się za siebie. To zasługa nie tylko dobrych zawodników, ale też dobrze dobranego systemu gry.



