W Cracovii zagrał tylko 19 minut, odpowiedział golem w reprezentacji

Kacper Śmiglewski wrócił latem do Cracovii po sezonie spędzonym w Puszczy Niepołomice, ale na razie praktycznie nie dostaje szans w Ekstraklasie. 21-letni napastnik wystąpił w trzech ligowych spotkaniach Pasów i uzbierał w nich zaledwie 19 minut. Zupełnie inaczej wygląda jego sytuacja w reprezentacji Polski U-20. We wtorek wszedł po godzinie gry przeciwko Czechom, a w doliczonym czasie wykorzystał rzut karny i ustalił wynik na 2:0.

Śmiglewski pojawił się na boisku w 61. minucie, gdy na tablicy wciąż było 0:0. Polacy długo mieli problem ze sforsowaniem czeskiej defensywy, ale w 74. minucie prowadzenie dał Fabian Bzdyl. Wynik pozostawał otwarty niemal do ostatniego gwizdka. Dopiero w czwartej minucie doliczonego czasu reprezentacja Miłosza Stępińskiego dostała rzut karny, a zawodnik Cracovii wykorzystał jedenastkę i przypieczętował drugie zwycięstwo Polski w tej edycji Elite League. Dla Śmiglewskiego był to kolejny dobry akcent podczas reprezentacyjnej przerwy. Kilka dni wcześniej wyszedł w podstawowym składzie przeciwko Portugalii, a Polska wygrała na wyjeździe 3:1. W kadrze U-20 jego pozycja od dłuższego czasu jest zresztą znacznie mocniejsza niż obecnie przy Kałuży. Wiosną prowadził reprezentację z opaską kapitana między innymi w spotkaniu z Niemcami.

W Cracovii na razie tylko końcówki

Śmiglewski nie jest nową twarzą w pierwszym zespole Pasów. W Ekstraklasie zadebiutował jeszcze jako nastolatek, ale w kolejnych sezonach nie udało mu się na stałe przebić do podstawowego składu. W rozgrywkach 2023/24 zaliczył 12 ligowych występów, rok później dziewięć, przy czym często były to krótkie wejścia z ławki.

Latem 2025 roku Cracovia zdecydowała się wysłać go do Puszczy Niepołomice. Tam 21-latek wreszcie dostał zdecydowanie więcej seniorskiego grania. W zależności od bazy statystycznej sezon zamknął z 27 lub 28 ligowymi występami, ale nie był to wypożyczony snajper strzelający seriami. Zdobył tylko jedną bramkę, do której dołożył kilka asyst. Puszcza w swoim podsumowaniu sezonu zwracała uwagę bardziej na jego waleczność, grę tyłem do bramki i możliwość występowania również za napastnikiem niż na skuteczność pod bramką. Do Krakowa wracał więc przede wszystkim jako zawodnik bogatszy o około tysiąc minut na poziomie I ligi. Na razie niewiele z nich udało mu się jednak zamienić na czas spędzony na boisku w Ekstraklasie. W obecnym sezonie trzy razy pojawił się z ławki i łącznie rozegrał 19 minut. O miejsce w ofensywie również nie jest łatwo. Bartosz Grzelak ma do dyspozycji między innymi Lasse Nordåsa, Wiktora Bogacza, Kahveha Zahiroleslama, Martina Mincheva, Mohameda Berte czy Siema Eyob-Abrahę. Cracovia mocno przebudowała atak, więc samo bycie młodzieżowym reprezentantem Polski nie wystarcza już nawet do regularnego wchodzenia z ławki.

W reprezentacji pozycja wygląda zupełnie inaczej

Śmiglewski w styczniu skończył 21 lat. Nie jest już juniorem, któremu wystarczy kilka wejść po pięć minut i sama obecność przy pierwszym zespole. Poprzedni sezon dał mu regularną grę w I lidze, dlatego powrót do roli głębokiego rezerwowego trudno byłoby traktować jako krok naprzód. Jego kontrakt z Cracovią obowiązuje do końca czerwca 2027 roku. Do zimowego okna pozostaje jeszcze dużo czasu i sytuacja w drużynie może się zmienić, więc dzisiaj nie ma podstaw, żeby przesądzać kolejne wypożyczenie czy transfer. Jeśli jednak liczba minut się nie zwiększy, temat jego przyszłości siłą rzeczy wróci. Na razie Śmiglewski wykorzystuje miejsce, w którym rzeczywiście gra. Z Portugalią dostał pierwszy skład, przeciwko Czechom wszedł z ławki i strzelił gola. W Cracovii w całym sezonie uzbierał dotąd 19 minut, i to właśnie tę liczbę będzie chciał po powrocie do Krakowa jak najszybciej zmienić.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img